Na co dzień nie można po prostu wejść z ulicy i zwiedzić tego miejsca. Pałac w Czernicy jest własnością prywatną, dlatego możliwość zajrzenia do środka była rzadką okazją. Zwiedzający mogli zobaczyć między innymi zabytkową kaplicę, część wnętrz oraz miejsca, w których prowadzone są prace remontowe.
O historii obiektu opowiadał jego właściciel, Maciej Marek Malinowski, który mieszka tutaj od około 30 lat.
Już po wejściu do środka widać, że pałac nie jest pozostawiony sam sobie. W części pomieszczeń prowadzone są prace, odnawiane są stropy i kolejne elementy wnętrz. Sporo zmieniło się także wokół samego obiektu.
Jak mówi właściciel, park był przez lata mocno zaniedbany i zarośnięty. Trzeba było wykonać ogrom pracy, aby przywrócić mu bardziej uporządkowany wygląd.
- Mieszkam tu już 30 lat, więc zdążyłem się przyzwyczaić – mówi z uśmiechem właściciel.
Od średniowiecznej warowni do pałacu
Historia tego miejsca sięga średniowiecza. Około XIII i XIV wieku istniała tutaj warowna siedziba rycerska, która z czasem była rozbudowywana i przekształcana przez kolejnych właścicieli.
Przez stulecia majątek przechodził przez ręce różnych rodów, między innymi von Langenau, von Kittlitz, von Seydlitz oraz Schaffgotschów. W XVI wieku dawną siedzibę rozbudowano do formy renesansowego dworu obronnego, otoczonego fosą.
W kolejnych stuleciach obiekt był wielokrotnie przebudowywany. Z czasem zatarł się jego średniowieczny, obronny charakter, a rezydencja zyskała wygląd bardziej reprezentacyjnego pałacu.
W XIX wieku przeprowadzano następne większe zmiany. Przebudowywano wnętrza, rozbierano część dawnych umocnień, a pałac stopniowo nabierał formy, którą w dużej części możemy oglądać dzisiaj.
To nie jest więc budynek z jednej epoki. W jego murach nakładają się na siebie kolejne stulecia i kolejne przebudowy.
Kaplica i malowidła z 1563 roku
Jednym z najciekawszych miejsc w pałacu jest dawna kaplica.
Zachowały się w niej renesansowe malowidła z 1563 roku, związane z historią dawnych właścicieli rezydencji.
To właśnie kaplica była jednym z miejsc, które właściciel szczególnie chciał pokazać gościom.
I trudno się dziwić. Wnętrze pozwala dosłownie dotknąć historii miejsca, które przez kilkaset lat przechodziło przez ręce różnych rodzin i właścicieli.
Duchy? „Jeżeli są, to się ze mną zaprzyjaźniły”
Przy tak starym pałacu pytanie o duchy pojawia się właściwie samo.
Właściciel podchodzi do tego z dystansem.
- Trudno sobie wyobrazić, żeby tutaj duchów nie było. Pewnie są, ale mi nie przeszkadzają. Jeżeli są, to przypuszczam, że jakoś się ze mną zaprzyjaźniły, bo mnie nie straszą – żartuje.
Za tą lekką odpowiedzią kryje się jednak jedna z bardziej mrocznych historii związanych z pałacem.
Według dawnych przekazów w XVII wieku miało tutaj dojść do tragicznej sprzeczki dwóch braci z rodu von Langenau. Podczas wspólnego, zakrapianego wieczoru jeden z nich miał ugodzić drugiego nożem.
Ranny został uznany za zmarłego i pochowany.
Z czasem pojawiła się opowieść, że obdukcja mogła być przeprowadzona bardzo pobieżnie, dlatego niektórzy dopuszczali nawet możliwość, że mężczyzna został pochowany jeszcze za życia.
Drugi z braci miał uciec, a po latach powrócić.
To właśnie takie historie budują wokół pałacu atmosferę tajemnicy, choć trudno już dziś oddzielić w nich udokumentowane fakty od legendy.
Zaginione zbiory z końca wojny
Jeszcze bardziej niezwykły jest wątek dotyczący końca II wojny światowej.
W latach 1944-1945 do pałacu miały trafić cenne zbiory związane z muzyką, ewakuowane przed zbliżającym się frontem.
Właściciel opowiada o kilku wagonach kolejowych pełnych materiałów i zbiorów. Część z nich miała być związana z niemieckimi instytucjami zajmującymi się archiwaliami muzycznymi.
Po wojnie zbiory zostały rozproszone lub wywiezione.
Do dziś nie ma pełnej jasności, co dokładnie stało się ze wszystkimi materiałami, które znalazły się w Czernicy pod koniec wojny.
I właśnie ten wątek sprawia, że historia pałacu przestaje być jedynie opowieścią o kolejnych właścicielach i przebudowach.
Najpierw kolonie, później ZOMO
Po wojnie pałac nie trafił od razu w ręce służb.
Przez pewien czas należał do przedsiębiorstwa zajmującego się handlem opałem. W obiekcie organizowano między innymi kolonie dla dzieci.
Później nadszedł zupełnie inny rozdział.
W czasach PRL pałac został przejęty przez struktury podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i stacjonowały tutaj oddziały ZOMO.
To właśnie z tym okresem wielu mieszkańców regionu kojarzyło przez lata czernicką rezydencję.
Właściciel wspomina jednak, że po tamtym czasie pozostał przynajmniej jeden techniczny element, który okazał się później przydatny.
W pałacu wykonano instalację służącą do osuszania murów metodą elektroosmozy.
Poza tym z okresu ZOMO, jak mówi, praktycznie nic charakterystycznego się nie zachowało.
Po likwidacji formacji pałac przez pewien czas pozostawał jeszcze związany ze strukturami państwowymi, a następnie trafił w ręce prywatne.
Bez okien, drzwi i właściwego dachu
Kiedy obecny właściciel zajął się pałacem, stan obiektu był bardzo trudny.
- Brakowało okien, drzwi, praktycznie nie było dachu, wszędzie się lało – wspomina.
I właśnie ta część historii robi dziś największe wrażenie.
Bo patrząc na obiekt obecnie, widać, że wykonano tutaj ogrom pracy.
Nie chodzi tylko o jednorazowy remont.
Przy takim pałacu prace właściwie nigdy się nie kończą.
Trzeba zajmować się dachem, murami, stolarką, stropami, wnętrzami i całym otoczeniem. Co pewien czas pojawia się kolejny element wymagający naprawy albo zabezpieczenia.
Podczas wizyty można było zauważyć, że część stropów i pomieszczeń jest odnawiana, a prace są prowadzone etapami.
Park też wymagał ratunku
Ogrom pracy wykonano również wokół pałacu.
Jak mówi właściciel, park był przez lata zaniedbany, zarośnięty i wymagał porządkowania.
Trzeba było usuwać samosiewy, porządkować teren i przywracać przestrzeń do bardziej reprezentacyjnego wyglądu.
Dziś widać, że ktoś nad tym miejscem stale pracuje i pilnuje, aby obiekt nie podzielił losu wielu dolnośląskich pałaców, które po wojnie stopniowo popadały w ruinę.
Pałac nadal żyje
Kilka lat temu właściciel powołał także fundację, która ma pomóc w tym, by w przyszłości kolejne osoby mogły kontynuować opiekę nad pałacem i jego otoczeniem.
I chyba właśnie to jest najciekawsze w tej historii.
Pałac w Czernicy nie jest tylko zabytkiem stojącym za zamkniętą bramą. Nadal jest domem, miejscem pracy, remontów i codziennego życia.
Ma za sobą średniowieczne początki, wielkie rody, przebudowy, rodzinne tragedie, wojenne tajemnice, kolonie dla dzieci, okres ZOMO i lata powojennego zaniedbania.
Dziś trwa tutaj kolejny rozdział.
A jeżeli rzeczywiście mieszkają w nim jakieś duchy, to wygląda na to, że z obecnym gospodarzem zawarły całkiem zgodny układ.

























