Zardzewiała konstrukcja, dziury, brud i zarośnięte otoczenie. Tak wygląda dziś wejście do przejścia pod torami łączącego ulice Wincentego Pola i 1 Maja w Jeleniej Górze. Problem nie jest nowy. W grudniu 2025 roku trafił nawet do Rady Miejskiej. Wiadomo również, kto odpowiada za obiekt – właścicielem terenu są PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego warto przyjrzeć się temu miejscu. W 1946 roku rozegrała się tutaj tragedia nastoletniego Janusza Barana.
Przejście pod torami pomiędzy ulicami Wincentego Pola i 1 Maja każdego dnia służy mieszkańcom Jeleniej Góry. Trudno jednak powiedzieć, aby jego obecny wygląd był dobrą wizytówką miasta.
Szczególnie źle prezentuje się zadaszenie przed wejściem do tunelu od strony ul. Wincentego Pola. Konstrukcja jest zardzewiała, miejscami pojawiły się dziury, całość jest zabrudzona, a otoczenie porasta roślinność. Wygląda to tak, jakby miejsce od dawna czekało na poważniejszy remont.
Na jego stan zwracają nam uwagę mieszkańcy. Sprawa jest tym bardziej widoczna, że nie mówimy o miejscu schowanym gdzieś na obrzeżach. Ulica Wincentego Pola jest jedną z dróg prowadzących w kierunku centrum. Przejeżdżają tędy również osoby przyjeżdżające do Jeleniej Góry.
Dla kierowcy czy turysty nie ma większego znaczenia, czy kawałek terenu należy do miasta, kolei czy innej instytucji. Widzi Jelenią Górę i wyrabia sobie opinię o miejscu, do którego właśnie przyjechał.
To nie jest teren miasta. Właściciel jest znany
W tym przypadku odpowiedzialność można ustalić bardzo konkretnie.
Sprawa przejścia znalazła się w oficjalnej interpelacji radnego Rady Miejskiej Jeleniej Góry Pawła Piotrowicza z 15 grudnia 2025 roku. Interpelacja dotyczyła stanu technicznego oraz potrzeby modernizacji właśnie tego tunelu pomiędzy ulicami 1 Maja i Wincentego Pola. (BIP Jelenia Góra)
Odpowiedź przygotował Departament Gospodarki Komunalnej i Spraw Społecznych Urzędu Miasta. Dokument pochodzi z 29 grudnia 2025 roku. (BIP Jelenia Góra)
W odpowiedzi wskazano, że przejście znajduje się na działce nr 71/3, obręb 0024, AM 2, będącej własnością PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Z dokumentu wynika również, że to kolejowa spółka jest zobowiązana do utrzymania przejścia we właściwym stanie technicznym.
To ważne, ponieważ w dyskusjach dotyczących wyglądu tego miejsca pretensje często kierowane są automatycznie pod adresem miasta. W tym przypadku właścicielem nie jest jednak Jelenia Góra.
Miasto interweniowało już w 2025 roku
Z odpowiedzi na interpelację wynikało również, że miasto zamierzało ponownie wystąpić do Zakładu Linii Kolejowych w Wałbrzychu w sprawie tego obiektu. Wśród poruszanych problemów znalazły się monitoring i dodatkowe oświetlenie. Miasto deklarowało także możliwość pomocy przy włączeniu kamer do miejskiego systemu monitoringu oraz działania dotyczące dostosowania przejścia do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Od odpowiedzi na interpelację minęło jednak ponad osiem miesięcy.
A zadaszenie i jego otoczenie nadal nie wyglądają tak, jak powinno wyglądać miejsce znajdujące się niemal przy samym centrum ponad 70-tysięcznego miasta.
Podczas naszej rozmowy zwróciliśmy na problem uwagę również prezydentowi Jeleniej Góry Jerzemu Łużniakowi. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że miasto ponownie będzie monitowało sprawę.
Teraz pozostaje pytanie, jaka będzie odpowiedź właściciela i czy za kolejnymi pismami pójdą w końcu konkretne prace.
Do sprawy będziemy wracać.
Ten tunel pamięta jednak znacznie więcej
Fatalny stan zadaszenia to współczesna historia tego miejsca. Jest jednak druga, zdecydowanie bardziej dramatyczna.
Cofnijmy się o 80 lat.
Był rok 1946. Jelenia Góra dopiero stawała się polskim miastem po zakończeniu II wojny światowej. Wśród ludzi, którzy znaleźli się wówczas w mieście, był nastoletni Janusz Baran.
Jego historię opisał regionalista i historyk Ivo Łaborewicz w wydanej w 2019 roku książce „Sekrety Jeleniej Góry”. Jeden z jej rozdziałów otrzymał znamienny tytuł „Śmierć za rower”. Autor książki jest wieloletnim badaczem historii miasta i pracownikiem Archiwum Państwowego. (Wydawnictwo Poligrafia AD REM)
W rozmowie dotyczącej swojej książki Ivo Łaborewicz wskazywał właśnie tę historię jako jeden z najbardziej poruszających tematów, do których dotarł.
Chcieli zabrać mu rower
Według relacji zebranych przez Ivo Łaborewicza Janusz Baran był jeleniogórskim licealistą. W 1945 roku przyjechał do miasta z rodzicami.
Kiedy wracał ze szkoły i przechodził przez przejście pod torami pomiędzy ulicami 1 Maja i Wincentego Pola, zatrzymało go trzech radzieckich żołnierzy. Chcieli odebrać nastolatkowi rower.
Janusz nie chciał go oddać.
Jeden z żołnierzy postrzelił chłopaka. Napastnicy zabrali rower i uciekli. Ranny nastolatek został przewieziony do szpitala, jednak zmarł. Jak podkreśla Ivo Łaborewicz, mimo że tragedia poruszyła mieszkańców, informacji o niej nie znajdziemy w ówczesnej prasie. Przetrwała natomiast we wspomnieniach kolegów Janusza. (zachodnia.tv)
Materiały dotyczące historii Opoczna podają dokładną datę – 13 maja 1946 roku. Według tego źródła Janusz Baran miał zaledwie 15 lat, był harcerzem i jedynakiem. Po jego śmierci trumnę przewieziono specjalnym wagonem kolejowym do Opoczna. W ostatniej drodze towarzyszyli mu uczniowie, nauczyciele i harcerze. (Opoczno Powiat)
Jego przynależność do jeleniogórskiego harcerstwa znajduje również potwierdzenie w opracowaniach poświęconych historii harcerzy Jeleniej Góry z lat 1945-1950. Janusz Baran figuruje wśród członków jeleniogórskiego środowiska harcerskiego. (JBC Jelenia Góra)
Śmierć chłopaka zapamiętali jego koledzy
Historia Janusza nie opiera się wyłącznie na książce Ivo Łaborewicza.
Do jego śmierci odwołuje się także „Rocznik Jeleniogórski” w opracowaniu dotyczącym pierwszych absolwentów Liceum im. Stefana Żeromskiego i późniejszej działalności młodzieżowej organizacji Orlęce Oddziały Bojowe.
Autor wskazuje śmierć Janusza Barana jako jedno z wydarzeń, które silnie oddziaływały na ówczesne środowisko uczniowskie. Materiał powstał m.in. na podstawie relacji dawnych uczniów szkoły. (JBC Jelenia Góra)
To wszystko sprawia, że historia chłopaka zastrzelonego za rower nie jest tylko miejską legendą przekazywaną przez kolejne pokolenia.
Może czas na tablicę?
Dzisiaj przez ten sam tunel przechodzą kolejne pokolenia jeleniogórzan. Wielu z nich zapewne nie ma pojęcia, co wydarzyło się tutaj 80 lat temu.
Dlatego przy okazji dyskusji o koniecznym remoncie warto zadać jeszcze jedno pytanie.
Czy po uporządkowaniu i wyremontowaniu przejścia nie powinno znaleźć się tutaj niewielkie upamiętnienie Janusza Barana?
Nie musi to być pomnik ani kosztowna instalacja. Wystarczyłaby estetyczna tablica z nazwiskiem 15-letniego chłopaka, datą 13 maja 1946 roku i krótką informacją o tym, co wydarzyło się w tym miejscu.
Byłby to niewielki gest, ale ważny dla pamięci miasta.
Bo miasta to nie tylko odnowione elewacje, ulice i nowe inwestycje. To także miejsca, obok których codziennie przechodzimy, często nie wiedząc, jakie historie się za nimi kryją.
W przypadku tunelu pomiędzy ulicami 1 Maja i Wincentego Pola najpierw trzeba jednak rozwiązać znacznie bardziej przyziemny problem.
Doprowadzić go do porządku.
Właściciel jest znany – PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Problem jest znany co najmniej od wielu miesięcy. Była interpelacja radnego, była odpowiedź miasta i były zapowiadane interwencje.
Teraz mieszkańcy mają prawo zapytać: kiedy przyjdzie czas na remont?
Portal24.tv będzie monitorował sprawę.







