InformacjeŚwięto Plonów w Płoszczynie. Rolnicy, tradycja i dobra zabawa dla całych rodzin

Święto Plonów w Płoszczynie. Rolnicy, tradycja i dobra zabawa dla całych rodzin

W sobotę, 22 sierpnia, na boisku w Płoszczynie w gminie Jeżów Sudecki odbyło się Święto Plonów. To lokalne wydarzenie było przede wszystkim okazją do podziękowania rolnikom za ich codzienną pracę, trud, wytrwałość i przywiązanie do ziemi, ale jednocześnie przygotowano sporo atrakcji dla całych rodzin.

Święto rozpoczęło się mszą świętą odprawioną w plenerze, na miejscowym boisku. Później ruszyła część festynowa. Choć wcześniej pogoda nie rozpieszczała, deszcz w końcu odpuścił i można było spokojnie korzystać z przygotowanych atrakcji.

🎶 Na miejscu śpiewały Dziwiszowianki, a o poczęstunek zadbały panie z Koła Gospodyń Wiejskich wspólnie z radą sołecką i osobami zaangażowanymi w organizację wydarzenia.

Na stołach nie brakowało swojskich przysmaków. Była między innymi darmowa grochówka, bigos, pierogi, kiełbasa z grilla, kaszanka, ciasta i wędliny. Krótko mówiąc, głodny raczej nikt z Płoszczyny nie wyjechał. 😋

O przygotowaniach opowiadała nam Urszula Arasymowicz, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich i radna. W organizację wydarzenia zaangażowali się także sołtys, rada sołecka oraz mieszkańcy.

🌾 Święto Plonów to jednak przede wszystkim rolnicy.

Rozmawialiśmy z Kazimierzem Lewaszkiewiczem, wiceprzewodniczącym Rady Gminy Jeżów Sudecki, który od 77 lat mieszka na wsi i dobrze pamięta, jak przez dziesięciolecia zmieniało się lokalne rolnictwo.

Jego zdaniem tegoroczne plony wyglądają średnio. Jednym z podstawowych problemów był brak wody. Deszcz, który pojawił się właśnie teraz, był potrzebny, ale wcześniejszy niedobór opadów dał się rolnikom we znaki.

Lewaszkiewicz zwracał jednak uwagę, że problem rolnictwa nie kończy się na pogodzie. Jego zdaniem zmiany wymagają również zasady udzielania pomocy rolnikom.

Jak mówił, państwo powinno wspierać przede wszystkim rzeczywistą produkcję, a nie wyłącznie liczbę posiadanych hektarów.

Według niego dopłaty powinny być związane na przykład z ilością wyprodukowanego mleka, mięsa czy zboża. W jego ocenie mogłoby to poprawić opłacalność gospodarstw i zachęcić rolników do dalszej produkcji.

🐄 Jako przykład podał produkcję mleka na terenie gminy Jeżów Sudecki.

Jak wspominał, kiedyś w gospodarstwach na terenie gminy było około 500-600 krów mlecznych. Dzisiaj, według jego szacunków, zostało ich około 50.

To pokazuje, jak bardzo zmieniła się wieś i jak wiele gospodarstw zrezygnowało z hodowli.

Rozmawialiśmy także o lokalnej infrastrukturze. Zdaniem wiceprzewodniczącego rady gminy stan dróg w ostatnich latach się poprawił i choć nie są one jeszcze idealne, sytuacja jest znacznie lepsza.

Większym problemem pozostają jednak drogi polne, którymi rolnicy muszą dojeżdżać do swoich pól. Są one szczególnie narażone na zniszczenia podczas gwałtownych ulew i powodzi. Zdaniem Kazimierza Lewaszkiewicza także tutaj potrzebne byłyby dodatkowe pieniądze i programy, które pozwoliłyby takie drogi naprawiać i zabezpieczać.

🚜 Był też temat, który coraz częściej pojawia się na polskich wsiach: konflikt pomiędzy rolnikami a osobami, które przeprowadzają się z miasta na wieś.

Kazimierz Lewaszkiewicz mówił wprost, że wieś ma swoje zapachy, odgłosy i rytm życia.

Sam mieszka na wsi od 77 lat i, jak podkreślał, zapach gospodarstw pamięta od dzieciństwa. Dzisiaj bydła, świń czy owiec jest już znacznie mniej, więc także charakterystycznych dla wsi zapachów jest mniej. Nadal jednak jest to miejsce, gdzie pracują maszyny i ciągniki.

Czasem rolnicy muszą wykonywać prace również w nocy. Przy wiosennych przymrozkach czy podczas konieczności wykonania określonych zabiegów w gospodarstwie nie zawsze można czekać do rana. Wtedy na pola wyjeżdżają ciągniki, a ich praca może przeszkadzać części nowych mieszkańców.

Jak mówił nasz rozmówca, kto decyduje się zamieszkać na wsi, powinien liczyć się z tym, że wieś nie jest osiedlem miejskim przeniesionym pomiędzy pola. Są tutaj maszyny, prace rolne, zapachy i obowiązki, których nie da się wykonywać wyłącznie od godziny 8 do 16.

I właśnie to, jak podkreślał, jest częścią uroku wsi, którą trzeba po prostu rozumieć i lubić.

🐄 Dużą atrakcją było również ręczne dojenie krowy. Jak na prawdziwe święto plonów przystało, można było sprawdzić się w czynności, którą dawniej na wsi wykonywano na co dzień.

Wbrew pozorom nie jest to takie proste, jak może wyglądać z boku. Trzeba odpowiednio złapać, odpowiednio nacisnąć i jeszcze sprawić, żeby coś z tego wyszło. Próby dostarczały sporo zabawy i śmiechu zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

🚗 Dużym zainteresowaniem podczas Święta Plonów cieszyło się także stoisko motoryzacyjne.

Łukasz Piwowarek z Automobil Klubu Karkonosze prezentował sprzęt oraz dwa klasyczne Fiaty 126p. Jak żartobliwie mówił, można było zobaczyć „dwa małe Fiaty, jeden mniejszy, drugi troszkę większy”, oba mające już ponad 30 lat.

Największą kolejkę przyciągał jednak profesjonalny symulator rajdowy i wyścigowy.

Jak tłumaczył Łukasz Piwowarek, nie jest to zwykła komputerowa zabawka. Symulator ma odwzorowywać jazdę prawdziwym samochodem sportowym i pozwala wybrać różne rodzaje samochodów oraz napędu. Według przedstawiciela automobilklubu wrażenia z jazdy mają bardzo mocno przypominać prowadzenie prawdziwego auta rajdowego.

I rzeczywiście, chętnych nie brakowało. Zarówno dzieci, jak i dorośli chcieli sprawdzić, czy za kierownicą wirtualnej rajdówki poradzą sobie równie dobrze, jak na zwykłej drodze. 😉

🛠️ Na festynie obecne było także Euroregionalne Centrum Modelarskie z prezesem Władysławem Jagiełłą i współpracownikami. Przygotowano warsztaty modelarskie, podczas których można było nie tylko oglądać, ale również samemu spróbować swoich sił.

Była również Kuźnia Karkonoska, gdzie każdy mógł bezpłatnie wybić sobie metalową koniczynkę na szczęście.

Dla najmłodszych przygotowano gry i zabawy, a dorośli mogli spokojnie usiąść, porozmawiać, zjeść coś dobrego i spotkać się ze znajomymi.

O wydarzeniu opowiadał nam także Leon Szućko, sołtys Płoszczyny, który cieszył się, że pogoda się poprawiła i zapraszał mieszkańców oraz osoby przebywające w okolicy do wspólnej zabawy.

Wśród osób obecnych podczas wydarzenia byli również m.in. wójt gminy Jeżów Sudecki, przewodniczący Rady Gminy Wacław Lesik, wiceprzewodniczący Rady Gminy Kazimierz Lewaszkiewicz, radna Ilona Sadowska, Urszula Arasymowicz, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich i radna, Anna Bielecka-Łukowska, przewodnicząca Rady Sołeckiej, radna powiatu karkonoskiego Agnieszka Bojko, a także przedstawiciele lokalnych organizacji i stowarzyszeń.

Święto Plonów w Płoszczynie pokazało, że nie potrzeba ogromnej sceny i wielkiego miasta, żeby przygotować wydarzenie, na którym dobrze czują się całe rodziny.

Było tradycyjnie, swojsko i bez zadęcia. Była rozmowa o tym, z czego żyje wieś, były problemy rolników, ale była też okazja, żeby po prostu usiąść razem przy stole, porozmawiać i dobrze spędzić sobotnie popołudnie.

To było również zwyczajne, ale ważne podziękowanie dla rolników za ich codzienną pracę, każdy zasiany i zebrany plon, wytrwałość mimo kaprysów pogody oraz podtrzymywanie tradycji polskiej wsi.

📸 Jak wyglądało tegoroczne Święto Plonów w Płoszczynie, możecie zobaczyć na naszych zdjęciach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

POWIĄZANE ARTYKUŁY
- Reklama -spot_img

Nowe kompetencje, nowe perspektywy...

Ostatnio dodane

Ostatnie komentarze