InformacjePrzemysław Czarnek: „To katastrofa, która wynika z kompletnego braku nadzoru”

Przemysław Czarnek: „To katastrofa, która wynika z kompletnego braku nadzoru”

Najmocniejsze słowa podczas konferencji padły z ust Przemysława Czarnka. Poseł podkreślał, że jego zdaniem nie można mówić o katastrofie naturalnej.

„To nie katastrofa naturalna. To katastrofa, która wynika z kompletnego braku nadzoru nad działalnością spółki Tauron i nad koniecznymi pracami modernizacyjnymi tej zapory” – mówił Przemysław Czarnek.

Poseł zaznaczał, że sama modernizacja zapory w Pilchowicach jest potrzebna. Jak wskazywał, chodzi między innymi o poprawę bezpieczeństwa przeciwpowodziowego terenów położonych poniżej zbiornika. Jego zdaniem problemem nie jest więc sam fakt prowadzenia prac, ale sposób ich realizacji oraz nadzór nad skutkami obniżania poziomu wody.

Czarnek przypomniał, że pozwolenie wodnoprawne na prace modernizacyjne zostało wydane w listopadzie 2021 roku. Według niego, przy planowaniu działań należało uwzględnić między innymi warunki pogodowe, poziom wody oraz ryzyko spadku ilości tlenu w zbiorniku i rzece.

„W sytuacji, kiedy prognozy meteorologiczne wskazywały na falę upałów, nie doprowadzono do tego, żeby poziom wody był wyższy i żeby nie doszło do obniżenia ilości tlenu w tej wodzie” – mówił poseł.

W ocenie Przemysława Czarnka zawiódł nadzór nad prowadzonymi pracami. Poseł wskazywał między innymi na odpowiedzialność Tauronu, Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Szczególnie ostro odniósł się do kierownictwa resortu klimatu.

„Pani Hennig-Kloska i pani Zielińska są winne temu, że stąd do tej pory wydobyto 15 ton śniętych ryb” – stwierdził Przemysław Czarnek.

Poseł zapowiedział również kontrole poselskie w ministerstwach i urzędach. Jak mówił, parlamentarzyści chcą ustalić, kto podejmował decyzje, kto odpowiadał za nadzór nad pracami oraz czy można było uniknąć tak dużych strat środowiskowych.

Zapowiedź kontroli, interpelacji i skargi do Komisji Europejskiej

Podczas konferencji zapowiedziano dalsze działania parlamentarzystów. Politycy Prawa i Sprawiedliwości wskazywali, że sprawa powinna zostać dokładnie wyjaśniona, a odpowiedzialność za decyzje podjęte przy pracach na Zbiorniku Pilchowickim musi zostać ustalona.

Europoseł Anna Zalewska zapowiedziała złożenie skargi środowiskowej do Komisji Europejskiej. W jej ocenie sprawa może dotyczyć naruszenia przepisów związanych z ochroną przyrody, w tym obszarów Natura 2000 oraz ochroną wód.

Z kolei posłanka Marzena Machałek poinformowała, że wspólnie z posłami Prawa i Sprawiedliwości skieruje pisma oraz szczegółowe pytania do właściwych ministerstw, w tym do Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Klimatu i Środowiska, a także do prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

Parlamentarzyści chcą, aby sprawa została objęta szczególnym nadzorem. Ich zdaniem należy zbadać, czy doszło do zaniedbań, błędów decyzyjnych, braku profesjonalizmu, czy też próby ograniczania kosztów kosztem bezpieczeństwa środowiska.

Marzena Machałek podkreślała, że sprawa ma dla niej szczególne znaczenie jako mieszkanki Jeleniej Góry i parlamentarzystki od lat związanej z ziemią jeleniogórską.

Szymon Pogoda: nie wolno zostawić lokalnych przedsiębiorców samych

Głos zabrał także poseł Szymon Pogoda, który zwracał uwagę na skutki katastrofy dla mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców z Doliny Bobru. Jak podkreślał, region jest obecnie w środku sezonu wakacyjnego, a dla wielu firm związanych z turystyką jest to najważniejszy okres w roku.

Poseł wskazywał, że przedsiębiorcy z rejonu Wlenia, Lwówka Śląskiego, powiatu lwóweckiego i bolesławieckiego już wcześniej mierzyli się ze skutkami powodzi. Teraz, jak mówił, dochodzi kolejny problem, czyli skutki katastrofy ekologicznej.

Szymon Pogoda apelował, aby nie rezygnować z odwiedzania Doliny Bobru, ale jednocześnie zapowiedział działania parlamentarzystów na rzecz wyjaśnienia sprawy i wsparcia lokalnej przedsiębiorczości.

Śnięte ryby to jedno. Coraz większe obawy budzi muł w rzece

Sprawa Bobru z każdym dniem robi się coraz poważniejsza. Śnięte ryby są najbardziej widocznym symbolem katastrofy, ale coraz większe obawy budzi również muł, który przedostał się do rzeki.

Według relacji z terenu, woda w Bobrze na odcinku poniżej zapory zmieniła wygląd, a osady denne mogły zostać poruszone i wyniesione wraz z nurtem rzeki. To rodzi pytania o to, co dokładnie znajduje się w mule, jakie substancje mogły dostać się do wody i jaki będzie wpływ tego zjawiska na rzekę w kolejnych dniach oraz tygodniach.

Dziś obowiązują zakazy dotyczące korzystania z wody, w tym zakaz kąpieli, zakaz używania wody do celów gospodarczych oraz zakaz pojenia zwierząt. To pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie estetyki rzeki ani samego faktu śnięcia ryb. Mówimy o sytuacji, która może mieć poważne konsekwencje dla mieszkańców, turystyki, rolników i całej Doliny Bobru.

Szczególne obawy dotyczą odcinka od zapory w Pilchowicach w kierunku zbiornika w Rakowicach Wielkich. To tam mogą przemieszczać się osady i zanieczyszczenia niesione nurtem rzeki.

Mieszkańcy czekają na odpowiedzi

Wciąż pozostaje wiele pytań. Kto odpowiadał za decyzje związane z obniżaniem poziomu wody? Czy właściwie oceniono ryzyko? Czy uwzględniono prognozy pogody i wysokie temperatury? Czy można było uniknąć śnięcia ryb? Czy instytucje odpowiedzialne za ochronę środowiska zareagowały wystarczająco szybko?

To pytania, na które mieszkańcy regionu oczekują konkretnych odpowiedzi. Sprawa dotyczy nie tylko ekologii, ale również zaufania do instytucji publicznych. Jeżeli prowadzone są prace przy tak ważnym obiekcie jak zapora w Pilchowicach, to mieszkańcy mają prawo oczekiwać pełnego nadzoru, przejrzystych decyzji i szybkiej reakcji w sytuacji zagrożenia.

Tym bardziej, że Bóbr nie jest tylko rzeką na mapie. To część krajobrazu, turystyki, historii i codziennego życia mieszkańców Doliny Bobru.

Portal24.tv od początku pokazuje sytuację nad Bobrem

Nasze materiały dotyczące tej sprawy można znaleźć na portal24.tv oraz na naszych profilach społecznościowych. Publikujemy tam między innymi wypowiedzi Andrzeja Kredkowskiego, mieszkańców, osób postronnych oraz nagrania pokazujące, co dzieje się nad Bobrem.

Pokazujemy zarówno skalę śnięcia ryb, jak i problem mułu, który przedostał się do rzeki. To właśnie ten drugi wątek może okazać się jednym z najważniejszych dla dalszej oceny skutków ekologicznych.

Bo śnięte ryby widać od razu. Muł i ewentualne zanieczyszczenia mogą zostać w rzece znacznie dłużej.

Sprawa wymaga pełnego wyjaśnienia. I nie tylko komunikatów, ale konkretnych odpowiedzi: kto wiedział, kto decydował, kto nadzorował i kto za to odpowie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

POWIĄZANE ARTYKUŁY
- Reklama -spot_img

Nowe kompetencje, nowe perspektywy...

Ostatnio dodane

Ostatnie komentarze