W Jeleniej Górze odbywa się dziś trójstronne spotkanie gospodarcze Polski, Czech i Niemiec, organizowane przez Euroregion Nysa. Tematem są m.in. przemysł motoryzacyjny, nowe technologie, półprzewodniki oraz surowce, które w najbliższych latach mogą decydować o przewadze gospodarczej całych regionów.
Jednym z najciekawszych wątków jest hałda fosfogipsów po dawnych Zakładach Chemicznych „Wizów” w Łące koło Bolesławca. Przez lata takie miejsce kojarzyło się głównie z problemem środowiskowym i poprzemysłowym balastem. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, czy w tej hałdzie znajdują się pierwiastki ziem rzadkich, które mogą mieć znaczenie dla nowoczesnego przemysłu.
To właśnie takie surowce są potrzebne w technologiach przyszłości: elektronice, elektromobilności, przemyśle motoryzacyjnym, energetyce, optyce, ceramice technicznej i wielu rozwiązaniach związanych z produkcją zaawansowanych materiałów. W tym samym czasie w Dreźnie powstaje ogromna fabryka półprzewodników z udziałem tajwańskiego TSMC oraz europejskich partnerów. Dolny Śląsk, Czechy i Saksonia mogą więc znaleźć się w centrum bardzo ważnej gospodarczej układanki.
Nie oznacza to oczywiście, że pierwiastki z hałdy pod Bolesławcem już jutro trafią do fabryki chipów. Do tego potrzebne są badania, technologia odzysku, decyzje środowiskowe, strategia państwa i poważni partnerzy przemysłowi. Ale jedno jest pewne: tego tematu nie wolno przespać.
Bo hałda w Wizowie może być jednocześnie problemem i szansą. Z jednej strony to obiekt, który wymaga kontroli, badań i odpowiedzialnego podejścia ze względu na możliwe oddziaływanie na środowisko. Z drugiej strony może zawierać surowce, które w Europie są dziś traktowane jako strategiczne.
I tu pojawia się najważniejsze pytanie: czy Polska potrafi zabezpieczyć własny interes?
Nie może dojść do sytuacji, w której teren zostanie potraktowany jak nieużytek albo kłopotliwy odpad, sprzedany za bezcen, a dopiero później okaże się, że kryje w sobie zasób ważny dla przemysłu przyszłości. Takie historie już znamy. Najpierw ktoś mówi: „weźcie to od nas, bo problem”, a potem okazuje się, że problem był wart miliony. Klasyka, tylko bez fanfar.
Dlatego potrzebne są konkretne działania: aktualne badania hałdy, jasna dokumentacja środowiskowa, ocena opłacalności odzysku pierwiastków ziem rzadkich i decyzja, czy państwo zamierza potraktować Wizów jako element strategii surowcowej.
Dzisiejsze spotkanie w Jeleniej Górze może być ważnym sygnałem. Euroregion Nysa łączy obszar, w którym przemysł motoryzacyjny, energetyka i nowe technologie coraz mocniej się przenikają. Jeśli za naszą zachodnią granicą powstaje potężne centrum półprzewodników, region nie powinien tylko patrzeć z boku. Powinien zapytać, jaką rolę może odegrać w tym łańcuchu.
Stawka jest większa niż jedna hałda pod Bolesławcem. Chodzi o to, czy Polska będzie tylko dostawcą tanich terenów i biernym obserwatorem cudzych inwestycji, czy potrafi wykorzystać własne zasoby, wiedzę i położenie.
Bo czasem przyszłość nie leży w błyszczącym biurowcu ani w nowej hali produkcyjnej. Czasem zaczyna się tam, gdzie przez lata widziano tylko odpad.

