Dziś w Jeleniej Górze oficjalnie włączono do systemu ratownictwa medycznego motocyklową jednostkę ratunkową. To nowy zespół działający w ramach wojewódzkiego planu zabezpieczenia ratowniczego, z podpisaną umową z NFZ.
Jak podkreślił Janusz Łyczko, dyrektor pogotowia ratunkowego w Jeleniej Górze, głównym zadaniem motoambulansu jest współpraca z karetką i dotarcie do pacjenta szybciej niż ambulans.
– Zamysł jest taki, żeby wyprzedzić karetkę i rozpocząć działania jeszcze przed jej przyjazdem – zaznaczył dyrektor.
Jednostka będzie działać od 1 maja do 30 września, a zespół tworzy ośmiu ratowników – pasjonatów jazdy motocyklem, którzy będą zabezpieczać cały rejon operacyjny.
O szczegółach mówił Piotr Bednarek, rzecznik pogotowia ratunkowego w Jeleniej Górze i ratownik medyczny, który podkreślił, że największym wyzwaniem jest… logistyka.
– Sprzęt jest siłą rzeczy bardziej ograniczony niż w karetce, ale musi pozwolić na udzielenie realnej pomocy. Mamy defibrylator, tlenoterapię, zestaw porodowy, rozbudowany zestaw urazowy, sprzęt do zabezpieczenia dróg oddechowych. Największy problem to zmieścić to wszystko i jednocześnie zachować bezpieczeństwo jazdy – tłumaczył.
Ratownicy nie ukrywają, że nie wszystko da się zabrać.
– Nie przewieziemy noszy czy deski ortopedycznej. Ale możemy zatrzymać krwotok, pomóc przy duszności, rozpocząć resuscytację. To jest nasza rola – kupić czas dla pacjenta – dodał Bednarek.
Z doświadczeń ostatnich sezonów wynika, że motoambulans najczęściej wyjeżdża do:
- nagłych stanów zagrożenia życia
- zatrzymań krążenia
- duszności i problemów oddechowych
- poważnych urazów i krwotoków
Jak zaznaczył ratownik, nie ma jeszcze w całej Polsce jednolitych procedur dysponowania takich jednostek, dlatego wiele zależy od decyzji dyspozytora.
– Będziemy jeździć tam, gdzie trzeba być szybko. Czasem także do pacjentów, którzy długo czekają na karetkę. Jeśli możemy pomóc wcześniej – jedziemy – podkreślił.
Motoambulans działa codziennie w godzinach 7:00 – 19:00 i już teraz wiadomo, że to rozwiązanie się sprawdza. W planach jest zakup kolejnej maszyny.
Krótko mówiąc – mniej sprzętu niż w karetce, ale często więcej czasu dla pacjenta.

