Temat podwyższonego stężenia radonu w Szkole Podstawowej nr 5 przy ul. Lotnictwa w Jeleniej Górze wraca z pełną siłą. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej władze miasta odniosły się do wyników pomiarów oraz wątpliwości związanych z ich wykonaniem.
Prezydent Jeleniej Góry wyraźnie podkreślił, że nie jest specjalistą w tej dziedzinie i opiera się wyłącznie na danych oraz wyjaśnieniach przekazywanych przez Instytut Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi.
Jak zaznaczono, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pomiary nie zostały przeprowadzone zgodnie z właściwą metodologią. Dozymetry – które służą do badania stężenia radonu – mogły pracować przez cały czas, zamiast być aktywowane wyłącznie w godzinach przebywania konkretnych grup uczniów w salach.
Co istotne, same urządzenia zostały przekazane przez instytut, jednak ich obsługa i użytkowanie leżały po stronie szkoły. To właśnie na tym etapie mogło dojść do nieścisłości lub błędnej interpretacji instrukcji.

Z wcześniejszych wyników wynikało, że w części pomieszczeń poziomy radonu były znacznie podwyższone – nawet powyżej 2000 Bq/m³, przy poziomie referencyjnym wynoszącym 300 Bq/m³.
Przeliczenia wykonane przez Instytut Medycyny Pracy wskazują również na tzw. dawki efektywne:
- przy założeniu 2 godzin dziennie przebywania w danym pomieszczeniu – do około 2,4 mSv rocznie,
- przy 4 godzinach dziennie – nawet do około 4,7 mSv rocznie w niektórych salach.
Dla porównania, przeciętna dawka promieniowania, jaką otrzymuje człowiek w ciągu roku z naturalnych źródeł, wynosi około 2–3 mSv.
Miasto zapowiedziało, że w najbliższych dniach – 13 lub 14 kwietnia – do Jeleniej Góry przyjadą specjaliści z Instytutu Medycyny Pracy, którzy mają szczegółowo wyjaśnić sytuację rodzicom, pracownikom oraz opinii publicznej. Niewykluczone jest również przeprowadzenie badań ponownie, tym razem według precyzyjnych wytycznych.
Do czasu wyjaśnienia sprawy prezydent zobowiązał dyrekcję szkoły do wprowadzenia rotacji uczniów między salami, a w przypadku najbardziej narażonych pomieszczeń – także ich czasowego wyłączenia z użytkowania.
Podczas konferencji wybrzmiał również ważny aspekt – sprawa dotyczy nie tylko uczniów, ale także pracowników szkoły, którzy przebywają w budynku znacznie dłużej, często nawet przez 8 godzin dziennie, co może oznaczać większą ekspozycję.
Rodzice obecni na spotkaniu nie kryli obaw i podkreślali, że oczekują zdecydowanych działań oraz jasnych, jednoznacznych informacji.
Na ten moment sprawa pozostaje otwarta, a kluczowe będą ustalenia ekspertów z Instytutu Medycyny Pracy.

