W sobotę, 28 marca, przez Jelenią Górę przejechał zabytkowy parowóz „Rübezahl” z historycznym składem wagonów. Już na długo przed jego pojawieniem się na peronach i w okolicach torów gromadzili się mieszkańcy, pasjonaci kolei i osoby, które chciały choć na chwilę wrócić do dawnych czasów. Zainteresowanie było ogromne
To nie był zwykły przejazd. Skład wyruszył z niemieckiego Cottbus, przejechał przez Görlitz, Lubań, Jelenią Górę, Wałbrzych i dalej w stronę Głuszycy. Trasa została wybrana nieprzypadkowo – prowadzi przez jedne z najciekawszych i najbardziej malowniczych odcinków kolejowych Dolnego Śląska.
Za całość odpowiadało niemieckie stowarzyszenie miłośników kolei, które regularnie organizuje takie przejazdy dla turystów i pasjonatów. I tu pojawia się ważny szczegół – bilety na ten przejazd zostały wyprzedane z dużym wyprzedzeniem, nawet kilka miesięcy wcześniej, a dostęp do nich dla osób z Polski był bardzo ograniczony.
Na czele składu jechał parowóz „Rübezahl” – klasyczna maszyna parowa serii 35 (dawne oznaczenie BR52/rekonstrukcje powojenne). To konstrukcja wywodząca się jeszcze z czasów II wojny światowej, później modernizowana i utrzymywana do dziś w ruchu przez pasjonatów. Takie sprawne parowozy to dziś prawdziwa rzadkość w Europie, dlatego każdy ich przejazd przyciąga tłumy.
To właśnie ten widok – ciężka lokomotywa, dym, para i charakterystyczny dźwięk – sprawił, że w Jeleniej Górze pojawiło się tak wielu ludzi.
I choć atmosfera była wyjątkowa, nie brakowało też rozczarowania. Parowóz nie zatrzymał się na dłużej w Jeleniej Górze. Przejechał, wzbudził emocje i po chwili zniknął.
Wśród zgromadzonych byli członkowie Karkonoskiej Grupy Retro, w tym pan Ignacy i pani Krystyna.
– Przepracowałem 46 lat na kolei. To dla mnie ogromna frajda zobaczyć taki parowóz – mówił pan Ignacy.
Wspominał dawne czasy:
– Pamiętam wagony oświetlane gazem, wodę w konewkach. To są wspomnienia, które wracają, kiedy widzę taki pociąg.
Pani Krystyna dodawała:
– Jeździłam takim pociągiem jako dziecko. Pamiętam ten zapach pary. Chciałabym dziś go poczuć jeszcze raz.
I właśnie tego zabrakło najbardziej.
– Chcieliśmy podejść, dotknąć, poczuć ten zapach parowozu. Zostało tylko patrzenie z peronu – mówili.
Nie kryli też rozczarowania:
– Próbowaliśmy kupić bilety, ale już trzy miesiące temu ich nie było.
Na miejscu była także pani Joanna Czajka, dla której to wydarzenie miało również osobisty wymiar.
Podkreślała, że takie przejazdy to coś więcej niż atrakcja.
– To powrót do przeszłości. Takie chwile warto zobaczyć, bo nie zdarzają się często – mówiła.
Jak dodała, kolej jest bliska także jej rodzinie, bo jej syn pracuje na kolei, dlatego widok parowozu był dla niej szczególnym przeżyciem i przypomnieniem, jak ważną rolę kolej odgrywała i nadal odgrywa w życiu wielu ludzi.
Pan Ignacy zwrócił jeszcze uwagę na jedną rzecz:
– Kiedyś ludzie byli dla siebie bardziej życzliwi. W przepełnionym przedziale ktoś ustępował miejsca matce z dzieckiem. Dziś to już rzadkość.
Ten przejazd pokazał jedno – kolej sprzed lat wciąż budzi ogromne emocje. Dla jednych to ciekawostka, dla innych powrót do młodości. Dla wszystkich jednak było to wydarzenie, które na chwilę zatrzymało codzienność.
Szkoda tylko, że tak krótko.
Na koniec pokazujemy Państwu także dwa zdjęcia archiwalne polskiego parowozu, który w przeszłości odwiedził Jelenią Górę. Można na nich zobaczyć zarówno samą lokomotywę, jak i wnętrze parowozu – jak wyglądała praca maszynisty i klimat prawdziwej kolejowej epoki.









Moj dziadek został wydelegowany z Warszawy do Jeleniej Góry zeby zalozyc parowozownie. Pracowal na kolei i jezdzil wlasnie takim parowozem w którym paliło sie weglem, wiem bo pare razy mnie zabral , te momenty pamietam do dziś, i b.szkoda ze mieszkam za daleko od J.G bo napewno bym chciala przywolac wspomnienia. To bylo zaraz po wojnie 1945 rok. Pozdrawiam grupę
Moj dziadek to Stanisław Belka.